DZIEŃ 7 : DINGBOCHE (4336m) -> LOBUCHE (5007m)

DINGBOCHE (4336m)

Czas opuścić przepiękną dolinę i masyw Lhotse. Po śniadaniu ruszamy więc w przeciwnym niż wczoraj kierunku. Przechodzimy przez pięknie oświetloną porannym słońcem miejscowość Dingboche, która była naszym domem przez 2 ostatnie dni i pniemy się w górę.

DINGBOCHE (4336m) -> DUGHLA (4620m)

Kiedy mijamy wzgórze pięknie przyozdobione flagami modlitewnymi, oczom naszym ukazuje się fantastyczny masyw Tabuche Peak (6495m). Widok na ten nieznany, ale przepiękny szczyt będzie nam towarzyszył przez najbliższe 2,5 godziny wędrówki. Pod nami w dole wąwóz i miejscowość Pheriche, przechodzimy przez opuszczoną miejscowość Dusa (4503m) z jej bajecznymi kamiennymi domkami i dalej kierujemy się przez rozległe łąki w kierunku Dughli.

DUGHLA/THUKLA (4620m)

Teraz od pierwszego postoju i małej przerwy dzieli nas już tylko kamienny żleb wyżłobiony przez potok spływający spod Lodowca Khumbu ( który od jutra będzie nam towarzyszył cały czas w drodze ). Kamienie są tu bielusieńkie jak śnieg, a do przekroczenia jest tylko mały turkusowy potok. Jeszcze tylko małe podejście i jest – Rest Point Bakery & Cafe– piekarnia położona na bagatelnej wysokości 4620m . Przerwa na kawę i ciasto, chwila oddechu i w drogę.

DUGHLA (4620m) -> Everest Memorial (Chukpi Lhara)

Przed nami bardzo ostre podejście, zaczynają się pierwsze kłopoty z samopoczuciem w grupie. Przejście zaledwie 1 kilometra zajmuje nam ponad godzinę.  W końcu dochodzimy do szczytu wzniesienia. Znajduje się tu symboliczny Park Pamięci wszystkich ofiar Everestu. Wokół nas mnóstwo mniejszych i większych kamiennych pomniczków, cześć opisana, część nie. Robi to przygnębiające wrażenie.

Everest Memorial (Chukpi Lhara) -> LOBUCHE (4910m)

Przed nami ostatni odcinek drogi tego dnia. Pogoda mocno się psuje, widoki coraz gorsze. 1,5 godziny później jesteśmy u celu. Na samym końcu małej miejscowości Lobuche będziemy nocować w Himalayan Eco Resort. Na miejscu czeka już na nas ciepły lunch.

LOBUCHE (4910m) <-> WZGÓRZE (5007m)

Chwila odpoczynku i w kilak osób idziemy na mały spacer na pobliskie wzgórze. Teraz ja zaczynam czuć się źle. Jesteśmy na granicy 5000m n.p.m. , tlenu już jak na lekarstwo. Syn odpoczywa w lodży, ja czuję, że musze odpuścić, ale w końcu w wolniutkim tempie dochodzę do szczytu, gdzie czekają pozostali.  Wzgórze nie jest zbyt imponujące, ale rozpościera się stąd niesamowity widok na cały (prawie lodowiec Khumbu , cała miejscowość Lobuche i Lodowiec Lobuche. Przede mną pierwsza ciężka, prawie nieprzespana noc z gorączką i zaczynającym się zapaleniem zatok.

<<< DZIEŃ 6 <<<

>>> DZIEŃ 8 >>>

#Nepal #Himalaje #EverestBaseCamp #EBC #Dingboche #Dughla #Lobuche