JAMBIANI

JAMBIANI

Jambiani to jedna z najbardziej uroczych i autentycznych miejscowości Zanzibaru. Mała osada ciągnąca się wzdłuż wschodniego wybrzeża wyspy oferuje całą gamę wrażeń, zwłaszcza tych wzrokowych.

Jambiani było naszym celem krótkiego wypoczynku na Zanzibarze po trudach zdobywania Kilimandżaro oraz wrażeniach z safari w Parkach Narodowych Tanzanii. Niewiele o tym miejscu wiedzieliśmy, sami też nie wyszukiwaliśmy go, bo zwyczajnie zrobiono to za nas. Miejsce było więc 100% niespodzianką. Kiedy zobaczyliśmy hotelik i plażę, dosłownie oniemieliśmy z wrażenia. „Istagramowe”, czy „folderowe” miejsce istnieje i nie jest ani troszkę przerysowane !!!

Zanim jednak w naszej 11-osobowej, zgranej już grupie dojechaliśmy busikiem do celu, poprosiliśmy o zatrzymanie się przy sklepie. Mały kompleks handlowy zapowiadał typowo europejskie standardy.

Jak się później okazało, było to jedyne komercyjne miejsce w całej miejscowości. Okazała się ona kompletnie inna. Ale po kolei.


JAMBIANI – PIERWSZA LINIA BRZEGOWA


Plaża rządzi się tu swoimi odwiecznymi prawami natury. Przypływy i odpływy decydują o tym, czy plażą pospacerujemy, czy też będzie to niemożliwe, bo oceaniczne fale nam to skutecznie uniemożliwią. Kiedy docieramy do hotelu, zaczyna się przypływ. Na spacer na północ miejscowości udajemy się po południu, ale plaża i zabudowa wzdłuż jest już w pełnym cieniu i fale uniemożliwiają przejście większości miejsc. Kolejnego dnia namawiam więc małą grupkę przyjaciół na spacer po plaży przed południem. Biały piasek skąpany jest w pełnym słońcu i wygląda prawie jak śnieg. Wszystkie małe urokliwe hoteliki i knajpki ciągnące się wzdłuż całej plaży mają ten sam kolor i pokryte są w większości liśćmi palmowymi. Tworzy to niesamowity, fantastycznie spójny krajobraz. Jak z bajki.

PRZYPŁYWY I ODPŁYWY

Jak to w realu wygląda ? Woda odpływa tu dwa razy na dobę, raz rano, drugi raz wieczorem. Ocean wraca po południu, a kolejny raz w nocy. Wtedy to właśnie woda podpływa pod same płoty i skałki, ocean grzmi i często nie pozwala spać. W ciągu dnia jeśli chcecie popływać, trzeba iść około 2 km wgłąb oceanu. Odpływy powodują, że krajobraz jest niesamowity.


JAMBIANI – MIASTECZKO


Jak już na początku wpisu wspomniałam, Jambiani to takie prawdziwe, autentyczne miejsce na mapie Zanzibaru. W pierwszym momencie miejsce szokuje. Pierwsza linia brzegowa jest urokliwa i zadbana, ale wystarczy przejść już na drugą stronę hotelików, czy knajpek, żeby znaleźć się w innym, realnym afrykańskim świecie. Bita droga pokryta piachem prowadzi nas przez miasteczko. Domy częściowo w ruinie, częściowo niby skończone wyglądają na tymczasowe, ale takie nie są. Co kilkadziesiąt kroków jakiś sklepik, albo raczej stragan z pamiątkami lub owocami. Gdzieniegdzie galeria sztuki, która w całej Tanzanii jest dosłownie wszechobecna. Mijamy szkołę, akurat uczniowie obu płci kończą naukę i rozbiegają się po miasteczku. „Pole pole” (wolno-wolno) i „Hakuna matata” (nie martw się) oddają w pełni atmosferę tego miejsca. Bieda, ale równocześnie uśmiech na twarzach. Tak się tu żyje.


JAMBIANI – POŁUDNIOWE WYBRZEŻE


Grupa odkąd zobaczyła tą plażę i te widoki już nie jest chętna, mimo wcześniejszego entuzjazmu do dalszych wycieczek. Pozostają więc spacery, ale nie da się ukryć, te widoki rekompensują wszystko.

PLAŻA W CZASIE ODPŁYWU

Zanim mój kochany mąż ruszy na swoje wymarzone nurkowanie, wędrujemy na południe od hotelu. Odpływ umożliwia spacer nawet do 2km od brzegu.

POMOST

Mijamy wielki drewniany pomost. Ten jest jeszcze w budowie więc nie można na niego wchodzić. Przy odpływie nie ma to znaczenia, bo da się go nawet, jak widać na zdjęciach okrążyć, ale w czasie przypływu będzie prawdziwą atrakcją.

SKAŁY

Północna część Jambiani ma łagodne zejście do plaży, co pokazałam Wam już wyżej, ale południowa wygląda kompletnie inaczej. Tu królują kilkumetrowe skały, które fale przypływów dosłownie wyrzeźbiły tworząc z nich podcienia i inne ciekawe kształty. Matka Natura potrafi malować najpiękniejsze pejzaże.

ZABUDOWA NA WYBRZEŻU

Tu już nie ma zbyt wielu hotelików, są głównie prywatne „rezydencje” zapewne bogatych białych, którzy przybyli tu i zapragnęli zostać. Domy stoją nad skałami, jak by zaraz miały się zawalić. Niesamowicie to wygląda

OCEANICZNE PLANTACJE

Już od wczesnych godzin porannych zanzibarskie kobiety ubrane w kolorowe stroje z koszami na głowie idą w głąb oceanu. Jakiś kilometr dalej zaczynają się oceaniczne plantacje alg. oczywiście praca jest możliwa tylko do momentu kolejnego przypływu. Tuż przed nim obserwujemy jak kobiety niosą zebrane plony.


MIESZKAŃCY JAMBIANI


Turystów jest tu co prawda dość sporo, ale to Zanzibarczycy i przybywający tu Masajowie stanowią największy koloryt tego miejsca. Ich codzienne prace i rozrywki możemy obserwować niejako z boku. Choć podczas spaceru po plaży z pewnością będziemy mieć od razu dziesiątki „przyjaciół”, bo każdy będzie chciał pogadać i no i docelowo coś sprzedać . Głównie kolorową masajską biżuterię.


JAMBIANI – NOCLEGI


Jambiani ma dość sporą ofertę noclegową i jak już chyba Was przekonałam, to na pewno jedno z najsympatyczniejszych miejsc na wyspie. Są tu bowiem tylko małe, kameralne, klimatyczne hoteliki, a każdy z nich ma takie widoki jak te, które już pokazałam. W przypadku rezerwacji noclegu zawsze odsyłam do sprawdzony przez nas i pewnego portalu BOOKING.COM

Wybierz na mapie poniżej interesującą Cię datę noclegu i rezerwuj:


Booking.com


JAMBIANI – RED MONKEY BEACH LODGE


Jambiani ma noclegi do wyboru do koloru, ale jeśli chcecie skorzystać ze sprawdzonego miejsca to zapraszam na prezentacje naszego małego hoteliku – RED MONKEY BEACH LODGE znajdującego się na południu miejscowości.

Białe mury, zadaszenie z bambusa i palm, mały, ale urokliwy basenik, to wszystko tworzy niepowtarzalny klimat tego miejsca. A i wnętrza pokoi utrzymane w klimacie. Zawsze czyściutko, sprzątanie nawet kilka razy dziennie, choć utrzymanie czystości w miejscu, gdzie wchodzi się bezpośrednio z plaży, nie jest proste.

Hotelik ma bezpośrednie zejście na plażę, w zasadzie już 4m od pierwszych pokoi . Dlatego też kiedy jest największy przypływ, ma się wrażenie , że ocean wchodzi prawie do ich wnętrza.

A w restauracji czekają na nas same rarytasy. Zawsze świeżutkie ryby i inne smakołyki, a do tego kokosy prosto z drzewa.

Dodatkową atrakcję hoteliku stanowią małpy, które dosłownie chodzą nam nad głowami, ale zupełnie nie trzeba się ich obawiać, bo nie zaczepiają i zajmują się sobą.



TANZANIA – PRZEWODNIK PO KRAJU I INFORMACJE PRAKTYCZNE >>

KILIMANDŻARO 7-DNIOWY TREKKING DZIEŃ PO DNIU >>

TARANGIRE – SAFARI W PARKU NARODOWYM >>

NGORONGORO – SAFARI W PARKU NARODOWYM >>

MASAJOWIE W TANZANII >>

ZANZIBAR – PRZEWODNIK PO WYSPIE I INFORMACJE PRAKTYCZNE >>

3 Replies to “JAMBIANI”

  1. Nie ma co ukrywać, te widoki są bajkowe. Niebawem u mnie na blogu będę mieć wywiad z chłopakiem, który mieszkał i w Zanzibarze jakiś czas, ogólnie podróżuje po całej Afryce, jeden wywiad już mieliśmy, ale teraz bierzemy na tapetę Zanzibar bo jak sam mówi- , mimo iż jest Czechem- ten kierunek szczetgólnie ukochali sobie Polacy 😉

  2. Jakże pięknie, kolorowo, egzotycznie, w naturalnym styku z przyrodą, chciałabym się tam kiedyś wybrać, poczuć ten odmienny klimat, spanie w takim hoteliku jak najbardziej by mi odpowiadało.

Leave a Reply