KANIONY JORDANII

Kaniony Jordanii to jeden z tych powodów dla których warto odwiedzić ten kraj. Jest ich tak wiele, że nie sposób przejść wszystkich. Większość zaczyna się przy głównej drodze wiodącej wzdłuż MORZA MARTWEGO. Nie ma też do wielu dostępu, albo jest utrudniony. Są kaniony ogólnodostępne i „skomercjalizowane”. Te pierwsze nie są w żaden sposób oznaczone, dobrze przygotować się przed wyjazdem i pozaznaczać sobie na mapie ich lokalizację oraz wiedzieć gdzie należy pozostawić auto (jeśli takim podróżujemy) . A jak już odnajdziemy do nich wejście – na pewno nikt się nie rozczaruje. Te drugie otwierają swoje podwoje dopiero 1 kwietnia. Spowodowane jest między innymi :

Flash flood, czyli śmiertelna pułapka

Kaniony Jordanii mogą się stać śmiertelną pułapką. Należy pamiętać o tych wchodząc do każdego z nich. Jeśli dzień ( a nawet kilka godzin ) wcześniej, gdzieś w okolicy padał deszcz lepiej nie ryzykować. Woda potrafi bardzo szybko przemienić się w szalony śmiercionośny żywioł, w tzw. „powódź błyskawiczną”. Jeśli znajdziemy się w takiej pułapce w wielu kanionach nie będziemy mieli gdzie uciec. Poniżej opis kolejnych kanionów, które udało się nam odwiedzić i tych które jeszcze zostały na „liście” :

WADI ZORQA MA’IN


To kanion od strony morza Martwego obecnie niedostępny, trwają tam prace budowlane nad jakimiś umocnieniami brzegów, może to budowa chodników. Przejeżdżamy bez żalu obok, przed nami kawałek dalej …

WADI ATTUN


To kanion o którym wie pewnie mała garstka osób, nie jest zaznaczony na mapie google , ani w żadnym opisie. Dzięki bardzo dokładnemu przeanalizowaniu mapy trekkingowej pewnych podróżników z Jordanii udało mi się odnaleźć ten i inny kanion. Jak już znajdziemy odpowiednie miejsce, czyli most, tuż przed nim należy pozostawić auto na małym placu i dalej ruszyć już na piechotę. Sam kanion nie jest zbyt spektakularny, kończy się małym wodospadem. Co zaskakujące nawet w zimie woda w nim jest bardzo ciepła. Przejście do wodospadu to niecały kilometr ( w jedną stronę ). Dla zainteresowanych jego dokładną lokalizacją – oto link do naszej TRASY.

WADI MUJIB


To chyba najbardziej znany i rozpoznawalny kanion. Jest też najniżej położonym kanionem na świecie.  Niestety należy do tych „skomercjalizowanych” i o wejściu do niego zimą możemy zapomnieć. My zatrzymujemy się tu widząc otwarte podwoje, mając cień nadziei, że jakoś uda się wejść. Wchodzimy za pozwoleniem do holu, który jest niejako”poczekalnią”. To miejsce robi nieziemskie wrażenie i warto się zatrzymać nawet o tej porze roku, aby po prostu zobaczyć. Kawiarnia jest czynna, korzystamy więc, aby napić się kawy i odpocząć przed kolejnym wyzwaniem.
Kanion czynny jest od 1 kwietnia do końca października.  Przejście trwa w zależności od wybranej trasy : 2, 4  lub 7 godzin, wstęp od 18 lat, wymagane umiejętności pływackie.  To kanion płatny – najlepiej rezerwować wejście na STRONIE PARKU . Do kanioningu trzeba się odpowiednio przygotować . Pełne buty do wody, plecaki , zabezpieczony sprzęt elektroniczny. Na miejscu dostaje się kapoki.

WADI NUMEIRA


To kolejny kanion na liście do którego udało się zawitać. Ten co prawda jest oznaczony na mapie, ale o jego lokalizacji też warto dowiedzieć się wcześniej, bo nie ma tu ani jednej tablicy informacyjnej. Jedynym punktem charakterystycznym jest budowany obecnie pomnik (1 zdjęcie). Należy znaleźć gruntową drogę mniej więcej naprzeciwko niego i podjechać jakiś kilometr do wejścia. Droga nie wzbudza naszego zaufania, prowadzi bowiem przez obóz ( nie wiem, czy to pasterze, czy uchodźcy). Tu pod drzewem porzucamy auto (mając nadzieję, że jak wrócimy to będzie w stanie nienaruszonym). Dalej wjeżdżają już tylko samochody terenowe. Oto obóz przez który należy przejechać i początek szlaku.
Już kilkaset metrów daje czeka na nas największa atrakcja – zaciśnięty miedzy ściany kanionu ogromny głaz. Przejście pod nim budzi emocje, tym bardziej, że z oddali dochodzą odgłosy spadających kamieni.
Początek szlaku jest przepiękny, ale wąwóz jest jeszcze dość szeroki. Co chwila trzeba przeskakiwać przez potok, który na szczęście jest na tyle mały, że udaje się to robić bez moczenia nóg.
Mniej więcej po około 2km zaczyna się prawdziwa bajkowa kraina, kanion zamienia się w bardzo wąski, a wyżłobione przez wodę ściany przypominają kolorowy tort. Tu już jest na tyle wąsko, ze woda wypełnia prawie całą szerokość. Dochodzimy więc do miejsca, gdzie woda powoli zaczyna wlewać się do butów i zawracamy.
Dokładną lokalizację kanionu i inne szczegóły trasy znajdziecie TUTAJ

WADI AL HASA


Tuż za „The Lowest Point on Earth Museum” jest miejscowość Gawr as-Safi, a na jej końcu wejście do jeszcze jednego kanionu w tym rejonie – Wadi al Hasa. W tym dniu mamy jednak jeszcze duży odcinek drogi do przejechania więc już nie próbujemy go znaleźć. Zresztą, czy po Wadi Numeira mogło nas jeszcze coś zaskoczyć ?


Kanionów w całej Jordanii jest jeszcze wiele ….. ale trzeba by tu spędzić duuuużo więcej czasu, aby je obejrzeć …

>> PRZEWODNIK – JORDANIA >>


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *