ETNA – SYCYLIA

Etna to czynny stratowulkan, zajmuje powierzchnię około 1250km2, a jego historia sięga 500 tys. lat wstecz. Od 1500r. p.n.e zanotowano ponad 200 wybuchów. Aktualna wysokość to ok. 3340 m n.p.m.

Jego wysokość ulega ciągłym zmianom ze względu na jego aktywność. W grudniu 2018 – czyli 2 miesiące po naszym pobycie miał miejsce największy wybuch w ostatnim stuleciu. W 1987 wytyczono obszar chroniony Parku Regionalnego Etny, a w 2013 wulkan wpisano na listę UNESCO.

Być na Sycylii i nie zdobyć (albo przynajmniej nie zobaczyć) Etny – nie ma takiej opcji. Korzystając z faktu, że stacjonujemy w Messinie ( czyli jakieś 100km od masywu ) planujemy jeden dzień poświęcić na zdobycie tego największego i najwyższego stożka wulkanicznego w Europie (kontynentalnej) .


ETNA – DOJAZD

Rano szybkie śniadanie, zabieramy pożyczone dzień wcześniej auto i ruszamy na południe. Za miejscowością Giarre odbijamy z autostrady i już chwilę później kręta droga miejscami pokryta pyłem wulkanicznym prowadzi nas przez deszczową krainę do parkingu pod Rifugio Sapienza (1910 m n.p.m.) i pod kolejką linową – Funivia dell’Etna – Stazione partenza. Tu zostawiamy auto na płatnym (niestety – 10 euro za cały dzień) parkingu, ubieramy się w ciepłe i nieprzemakalne ubrania i ruszamy do kasy dolnej stacji kolejki.


KOLEJKA LINOWA

Początkowo planowaliśmy nie korzystać z kolejki i całość trasy pokonać na własnych nogach, ale czas nas goni, a dojazd też zajął 1,5 godziny.  Jest godzina 10.00. a my dopiero na wysokości 1910m. Decydujemy się więc na wjazd ( 35 euro od osoby w 2 strony) , a dalej już podejście.


PODEJŚCIE DO TORRE DEL FILOZOFO – 2920m n.p.m.

Tu większość osób wybiera opcję wjazdu jeepami (bilet kupuje się wraz z biletem na kolejkę – to kosztuje w sumie z opieką przewodnika na tej wysokości – 86 euro) . My ruszamy spod górnej stacji kolejki czyli z wysokości 2500m na piechotkę . Czytałam relację, że przejście nie jest przyjemne, bo przejeżdżające jeepy wzniecają pył wulkaniczny i nie da się oddychać, ale to nie prawda, tylko pierwszy odcinek pokonujemy ich drogą, dalej można odbić w lewo i obejść Monte Frumento Supino niejako z lewej strony ledwo widoczną ścieżką dochodząc do Crateri Barbagallo od tyłu.


KRATER BARBAGALLO I WIEŻA FILOZOFA

Po godzinie spokojnego podejścia jesteśmy w miejscu gdzie dojeżdżają wszystkie wycieczki.  To krater Bargaballo – fantastyczne kolorowe wgłębienie w ziemi. Zorganizowane wycieczki na Etnę tu mają swój cel, obchodzą krater dookoła, a potem wracają z powrotem. Przy kraterze spotykamy się z parą zaprzyjaźnionych Rosjan, wspólnie decydujemy się dalszą wędrówkę, pytanie tylko jak – wokół mnóstwo ludzi i przewodników, dalsza ścieżka jest zastawiona łańcuchem z ostrzeżeniem o zakazie wejścia, szukam innego wejścia, ale nic nie ma. Idziemy więc do budki obok parkingów dla jeepów. Tu siedzi jeden przewodnik i choć twierdzi, że już za późno na wejście szczytowe – daje się przekonać (argument, że zajdziemy szybko działa) . Negocjujemy cenę , nie daję się przekonać do mniej niż 200 euro za grupę (czyli 50 od głowy – standardowa cena takiej usługi na Etnie) . W kwestii szybkości zajścia – prawdę mówiąc swojej kondycji jesteśmy pewni, nie znamy jednak kompletnie możliwości naszych towarzyszy – liczymy jednak, że różnica wieku zrobi swoje.


ETNA – PODEJŚCIE NA SZCZYT

Dostajemy kaski i ruszamy od razu. Za moment przekraczamy magiczną barierę 3000m n.p.m. Przewodnik zgodnie z ustaleniem narzuca ostre tempo. Oddycha się już ciężko na tej wysokości, a szybkość robi swoje.  Widzimy inną grupę, która już schodzi z góry. Sprawa późnej godziny i obaw przewodnika się wyjaśnia – okazuje się, że wulkan w godzinach popołudniowych robi się aktywny i zaczyn wypluwać z siebie zawartość wnętrza. To może się wydawać zabawne, ale w zeszłym roku taka bomba wulkaniczna zabiła znajomego właśnie na Etnie. Staramy się więc iść jak najszybciej na ile siły i oddech pozwalają. Nasz sycylijski przewodnik patrzy na moje buty z dezaprobatą i nie daje sobie wmówić, że w takich samych szłam na ponad 5000 w Himalajach …


ETNA 3335m n.p.m.

O godzinie 13.00 jesteśmy w najwyższym punkcie. GPS pokazuje wysokość 3335m n.p.m. – to w zasadzie tylko 5m od wierzchołka. Przewodnik nie pozwala iść dalej – faktycznie miejsce wygląda dość przerażająco – chmury otaczają nas ze wszystkich stron, nie widać krateru, za to w stopy robi się coraz cieplej. Szybka sesja zdjęciowa i schodzimy w dół .


ZEJŚCIE

Pył wsypuje się do butów ( tu bez różnicy, czy buty wysokie, czy niskie) . Zejście jest oczywiście znacznie szybsze, niż podejście. Po drodze trzeba się zatrzymać, aby wysypać ich zawartość. Odwracamy się za siebie – Etna faktycznie zaczyna dymić – może ta mgła w której byliśmy na to były „wyziewy” wulkanu… Chwilę później schodzimy się z grupą, która ruszyła grubo przed nami (czyli tempo mieliśmy zabójcze). Przy jeepach zostawiamy kaski i rozstajemy się z towarzyszami. Teraz wolno schodzimy sobie w dół. Po 4,5 godzinach wędrówki zamykamy pętlę. Jesteśmy umówieni ze znajomymi przy kolejce, jak się okazuje to my na nich czekamy ( jeep ruszył tak późno, że byliśmy przed nimi).


KRATER SILVESTRI

Godzina jeszcze młoda, świętujemy sobie więc nasz sukces przy kawie w kafejce Esagonal ( pod dolną stacją) i ruszamy wzdłuż drogi w kierunku innego krateru. Miałam go oznaczonego na mapie jako ten najbardziej ciekawy i kolorowy – jest mały, ale nie rozczarowuje . Ma faktycznie niesamowite kolory, a w połączeniu z silnym porywistym i lodowatym wiatrem ( który co ciekawe nie był odczuwalny na Etnie – tam było jakoś zacisznie) sprawia, że czujemy się jak na Islandii.

WYSTAWA

Wracając z Kreteru Silvestri wstępujemy jeszcze na mała wystawę poświęconą geologii i historii Etny – warto tu zajrzeć jeśli ma się jeszcze chwilę czasu zanim opuści się teren parku.

ETNA ZIMĄ

Zima na Etnie funkcjonuje normalna stacja narciarska. Jedynym problemem dla narciarzy jest opadający pył, który wydobywa się z krateru na co dzień.

PODSUMOWANIE :

PARKING – 10 euro / samochód

WJAZD KOLEJKĄ – 35 euro / osoba (można spokojnie zrezygnować jeśli się ma czas – wczesna pora i kondycję)

WJAZD JEEPAMI ( + przewodnik obowiązkowo ) – 50 euro / osoba ( dla nas zero, bo szliśmy na piechotę )

PRZEWODNIK – około 50 euro / osoba , teoretycznie kara za brak przewodnika to 70 euro /osoba , Włosi twierdzą, że znają takich co zapłacili. Na pewno podczas erupcji teren jest bardziej monitorowany i pilnowany. To chyba kwestia bezpieczeństwa, nie znając topografii możemy zajść za daleko, a ziemia wokół krateru potrafi się zawalić nawet do 5 m od jego krawędzi. Nasz przewodnik straszył nas 5 ofiarami wulkanu na rok (informacja nieprawdziwa), ale mówił to, bo pewnie chciał udowodnić słuszność zatrudnienia go . Widać jednak po nim było obawę , nie czuł się na szczycie bezpiecznie. Myślę, że z tym wulkanem na prawdę nie ma żartów.


>>> PRZEWODNIK PO SYCYLII >>>


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *